Czy zdarzyło Wam się złapać nić porozumienia z przypadkowym człowiekiem, ponieważ pochodził z sąsiedzkiego regionu? Czy zastanawialiście się, dlaczego w niektórych miejscach w Boże Narodzenie odwiedza nas gwiazdor, w innych jest to dzieciątko Jezus, a jeszcze w innych Mikołaj?  

Konteksty kulturowe mają naprawdę ogromne znaczenie, chociaż często są niedoceniane, a my niesłusznie traktujemy wplatane regionalizmy jako błędy językowe, a zwyczaje kulinarne jako swego rodzaju dziwactwa. Dziś postaramy się opowiedzieć nieco więcej o tym, co ukształtowało Biłgoraj. Ostrzegamy – ten artykuł to tylko przystawka, na danie główne przyjdzie jeszcze czas. 

Lubelszczyzna ma mocno zakorzenioną tradycję kulturową, a wspólne doświadczenia historyczne miały wielki wpływ na kształtowanie się sztuki ludowej. Niestety wszechobecna globalizacja sprawia, że nasza mała ojczyzna powoli zsuwa się na dalszy plan, a my stajemy
się jedną wielką globalną wioską, zapominając o tym, co nas naprawdę ukształtowało. Zabraknie nam czasu i miejsca, aby mówić o kulturze całej Lubelszczyzny, dlatego dziś weźmiemy na tapet kulturę biłgorajską. 

Na początku będzie słowo, czyli zaczniemy od gwary. Za jej główny budulec uznawane są środowiska sitarzy, którzy ukształtowali swoje unikatowe słownictwo do komunikowania się podczas różnego rodzaju wydarzeń (jak targi czy jarmarki). Można śmiało powiedzieć,
że największy wpływ na język miało tu środowisko i wykonywany zawód. Przyjrzyjmy się niektórym sformułowaniom, które zebrano na stronie https://www.bilgorajski.pl/: 

Bandużos – baba, kobieta

Ćmić – uważać

Fajny – ładny

Łapa – Rosjanin

Moskal – przedstawiciel władzy rosyjskiej

Po zapiecku – po rusku

Łapeć – ruski, Rusin

Łas, łaze – nie mów

Gratować – wziąć

Żło – pająk

 

 

Co ciekawe, niektóre z tych sformułowań usłyszymy do dziś w innych regionach Polski, w zupełnie innych kontekstach. Mieszkaniec wielkopolski na słowo „ćmić” od razu pomyśli o zapaleniu „ćmika” – czyli papierosa, a górale słysząc „Moskale” – zobaczą smakowite placki ziemniaczane. Kultura ludowa z czasem zaczęła ewoluować lub co smutniejsze – zacierać się. Coraz częściej, przyłapani na „zaciąganiu” czy regionalnych wstawkach, czerwienimy się i zmieniamy temat. Nie tędy droga!

A jeśli mowa o góralskich moskalach, to warto wspomnieć również o kilku pysznościach, które w tym regionie królują do dziś. Co mamy na myśli? Wspomniany tu wielokrotnie (nie bez przyczyny!) piróg biłgorajski, zwany krupniakiem, czy kołacz (tradycyjne pieczywo weselne, które często podawane jest na słodko – mm, pychota). Obecnie możemy skosztować również pysznych kiełbas swojskich, czy… dżemu żurawinowego, który również wpisany został do listy produktów tradycyjnych. Oczywiście nic nie bierze się bez przyczyny i każde danie
ma swoją unikatową historię. Weźmy pierwszy przykład z brzegu. Skąd popularność dżemu żurawinowego na Lubelszczyźnie? Wszystko dzięki… bagnistym terenom, na których wyrasta owoc żurawiny bagiennej. Na jej cześć powstał nawet szlak rowerowy o jednoznacznej nazwie „Szlak Żurawinowy”. Pyszny dżem ma nieco krótszą historię, bo produkowany jest od ponad 60 lat 😉.

I z tym smakowitym akcentem Was dziś zostawimy, a na danie główne jeszcze przyjdzie czas!

this is font support. Please don’t remove it.

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

© 2019 Winiarnia Zamojska All rights reserved